Świtezianka

with 1 komentarz

Choć jeziorne wody zimne i spokojne jeszcze, zeszłoroczną trzciną szumiące, już przecie budzi się tam do majowych nocy wszystko, co krew ma wartko płynącą.
Łabędzie szyje swe giętkie splatają w kształt serca, pośród toni pluśnie znienacka zwinna rybka, pszczoły strącają płatki czeremchy…
Jak tu nie przywołać wizji rusałki wabiącej swego oblubieńca niewinnością przejrzystych oczu i wyzwaniem wilgotnych ust?
Stokrotnie dziękuję Kasi Wensierskiej – modelce mojej cierpliwej i znoszącej z uśmiechem na ustach wszelkie niewygody i przedwieczorne zimno
oraz niezastąpionej Ewie Czaplejewicz – czarodziejce makijażu i ekspresowych fryzur 🙂
Plener w Koleczkowie.

One Response

  1. Max2
    | Odpowiedz

    Tytuł trafiony. Rusałka śliczna, każdego młodzieńca może zwabić do swego królestwa. Zdjęcia piękne. Szacun wielki. A tak na marginesie, czym zmusiłaś rusałkę, żeby włożyła nogę do tej zimnej wody?

Leave a Reply