Łódzki kirkut – rekonesans

with Brak komentarzy

Z dawna planowana wizyta na łódzkim cmentarzu żydowskim wreszcie mi się udała. Krótka, bo krótka, ale wiem przynajmniej, czego się tam spodziewać i jak zaplanować sobie dłuższy plener zdjęciowy.
Dla nas, przyzwyczajonych do cmentarzy ukwieconych i wypolerowanych zdumiewające jest podejście społeczności wyznania mojżeszowego do miejsc pochówku bliskich.
Z jednej strony – ogromna troska o spokój tych miejsc i zachowanie „błogosławionej pamięci”, z drugiej – pozostawianie Panu Bogu opieki nad grobami. Bliskim wznoszono nagrobki w rocznicę śmierci i od tej pory miejsca spoczynku nie tykała ludzka ręka. Jeśli pomnik został uszkodzony, czy zapadł się, jeśli teren wokół zarosły drzewa i chwasty – taka wola boża i tak miało pozostać. Dlatego łódzki kirkut tonie w chaszczach krzewów i drzew-samosiejek, a wiele macew i nagrobków jest w ruinie. Jedynie najbardziej reprezentacyjne, wręcz historyczne grobowce doczekały się rewitalizacji – jak choćby monumentalna kopuła kryjąca prochy łódzkiego potentata przemysłowego, Izraela Poznańskiego.
Na drugim końcu Łodzi, na starym cmentarzu ewangelickim trwają prace przywracające blask innemu zabytkowemu mauzoleum – pamięci Karola Scheiblera, najpotężniejszego łódzkiego fabrykanta, pierwowzoru postaci Hermana Buchholza z „Ziemi obiecanej” Reymonta. Ale o starej nekropolii przy Ogrodowej innym razem…

Leave a Reply