Wiosenny pastelowy plener

with 1 komentarz

Kiedy umawialiśmy się na plener poślubny, Bożena i Janusz byli zdania, że jak się mieszka na Wybrzeżu, to należy mieć ślubne fotki na plaży.
Nie ma sprawy, linii brzegowej u nas dostatek – będzie morze, szampan, „gorący piach, słońce w twarz, a wiatr do tańca grał…” /kto dziś pamięta ten hicior?/
Jakoś tak wyszło, że przywiozłam Bożenę do ich domu i oniemiałam z zachwytu na widok burzy kwitnących jabłoni w ogrodzie. Tak się zaplątaliśmy w to wiosenne kwiecie,
aż nadciągnęła prawdziwa burza i zdjęcia na plaży trzeba było przekładać. I dobrze, bo gdybym ich tego samego dnia przeciągnęła kilkanaście razy w te i z powrotem przez piach,
to padliby przed końcem sesji.
A tak – proszę, jak te skowronki, mąż żonę nosi na rękach, wszystko jest, jak być powinno…
Przy okazji subtelnie napomknę, że Bożenka do ślubu była malowana przez Joasię Wysocką, a na plener w jabłoniach przez Ewę Czaplejewicz.
Obie panie wizażystki można naleźć w sieci, choćby przez FB.
Okej, kto następny do zdjęć ślubnych?

One Response

  1. Max2
    | Odpowiedz

    Piękne, naprawdę piękne zdjęcia. I te w jabłoniach i te na plaży. Brawo.

Leave a Reply