Dylematy przed świtem

with Brak komentarzy

W zeszłym roku o tej porze pisałam o nagłym ataku mrozu, o zamarzniętych malinach, tonach opadających liści i krowach na oszronionym pastwisku.
Tym razem pierwszy szron nie był tak dokuczliwy. Naprawdę warto wstać w niedzielę przed wschodem słońca ( tak przed siódmą, nie ma dramatu), żeby zobaczyć spowite mroźną mgłą zagrody nad naszym lokalnym rozlewiskiem. Nie wiem, czy kiedykolwiek nauczę się fotografować mgłę :-/
W szkole wreszcie zaczynają się zajęcia w konkretnych pracowniach. Trzeba będzie w ciągu miesiąca wybrać dwie spośród pięciu. Reportaż, krajobraz, reklama, inscenizacja i klasyczna srebrowa. Rozdarta jestem niemożebnie…

Leave a Reply