Kadisz

with Brak komentarzy

Jedno ze słów, z którymi – znaczenia ich często nie znając i nie mając potrzeby zgłębienia tej wiedzy – stykamy się wielokrotnie, w rozmaitych publikacjach, mediach, rzadziej
w potocznej rozmowie.
Kadisz (w języku jidysz: kadesz) jest poniekąd żydowskim odpowiednikiem katolickiego Credo – to wyznanie wiary, prośba o pokój i dobre życie. Jest również odmawiana
na zakończenie ceremonii pogrzebowej, zgodnie z tradycją przez najstarszego syna osoby zmarłej, bądź kantora. To kadisz odnowienia. Jest jeszcze wiele rodzajów tej modlitwy, choćby kadisz sierocy, odmawiany przez syna codziennie przez jedenaście miesięcy po śmierci rodzica, i w każdą rocznicę jego śmierci.

Gedort – kolejne słowo, którego znaczenie dopiero teraz rozszyfrowałam, choć słyszałam je wielokrotnie.
Tak nazywali cmentarz mieszkańcy gett żydowskich posługujący się swoistą gwarą jidysz. Getto kojarzy się nam głównie z okropnościami wojny i holocaustem. Tymczasem getta żydowskie istniały w miastach również w XVIII czy XIX wieku. Z jednej strony rodowici mieszkańcy byli niechętni osiedlaniu się starozakonnych pomiędzy „swoimi”,
z drugiej strony sami zainteresowani nie byli skorzy do asymilacji – zbyt wiele było różnic w tradycjach, choćby w obchodzeniu świąt, zagospodarowaniu przestrzeni.
O tym, że społeczność żydowska w soboty obchodzi szabat i ma zakaz wykonywania wielu codziennych zajęć, większość z nas wie. Ale o problemach wynikających z zakazu przenoszenia czegokolwiek z przestrzeni prywatnej do publicznej czytam dopiero teraz. Dawniej rozwiązywano kwestię powiększając umownie przestrzeń prywatną wokół domów, wręcz łącząc w jedno całe ulice lub kwartały mieszkalne. Czyniono to choćby ogradzając symbolicznie domy słupkami z drutem, oczywiście ściśle według prawa żydowskiego. Przeczytałam w Księdze Pamięci Zgierza wzmiankę dziewiętnastowiecznej gminy żydowskiej o restrykcjach władz miasta z powodu stawiania tych „ogrodzeń”, które podobno drażniły oczy nieżydowskich mieszkańców.
Trudno nam dziś zrozumieć dokładnie zasady rządzące postepowaniem wyznawców wiary mojżeszowej. Sądzę, że ich przestrzeganie do dziś pozwala im zachować odrębność narodowościową, mieć poczucie, że żyją tak samo, jak ich ojcowie setki lat temu.
I dzisiaj praktykujący Żydzi mają niemały problem ze stosowaniem nakazów szabatowych. W bardzo zabawny sposób i z dystansem przedstawia jeden z nich ta stronka:
http://dzidziolek.posterous.com/szukam-kogos-do-pchania-wozka-w-szabat-oplata.
Wracając do słowa „gedort” – to zniekształcone „gut Ort” czyli „dobre miejsce”. Bo w wierze żydowskiej cmentarz nie jest miejscem budzącym lęk. W języku hebrajskim określa się go: „mieszkanie grobów” lub „mieszkanie żyjących”. Wszystkie te nazwy są wymowne. Mogły powstać z obawy, aby tego, co straszne, nie nazywać po imieniu, aby w obliczu śmierci pomniejszyć w jakiś sposób jej grozę i jej okropność. Może my też powinniśmy nazwać cmentarze jakoś przyjemniej? Nie opowiadać bajek o wstających z grobów duszach pokutujących… Nie pozwalać dzieciom oglądać horrorów, po których boją się nawet za dnia pójść na cmentarz…

Kirkut żydowski jest miejscem świętym ze względu na spoczywające tam prochy zmarłych, a równocześnie w sensie rytualnym nieczysty. Śmierć odbiera temu, co się z nią styka, potencjał świętości. Bycie „nieczystym” oznacza niższy stopień potencjalnej świętości, a nie jakąś skazę etyczną czy fizyczną.
Judaizm, jako jedyna religia, zakazuje kontaktu ze zmarłymi, nawet bliskimi, wszystkim kapłanom – potomkom rodu kohenów. Również osoby pełniące ostatnie posługi przy zmarłych stawały się czasowo „nieczyste”.
Przy okazji pojęłam wreszcie, przynajmniej w podstawach, o co chodzi z tą koszernością. Judaizm nakazuje człowiekowi skupienie się na życiu, które jest dobrem i świętością. Stąd pewnego rodzaju „napiętnowanie” i odseparowanie śmierci od spraw doczesnych. Nie wolno zacierać różnic i łączyć symboliki życia z symboliką śmierci.
Dlatego na przykład zakazane jest mieszanie mięsa (symbolizującego śmierć – martwe zwierzę) z mlekiem (symbol życia – pierwszy pokarm). Stąd cały rytuał kuchenny,
z osobnymi zlewami i naczyniami włącznie. Nie wolno też łączyć aktu seksualnego (symbol powstania nowego życia) z symbolem śmierci (menstruacja jest utratą potencjalnego życia). Dlatego kobiecie w „tych dniach” nie wolno współżyć ani wykonywać wielu czynności.
Jeszcze kilka ciekawych zwyczajów związanych z samym pochówkiem.
W domu, gdzie ktoś zmarł, wylewano wszelką wodę z naczyń, uważając ją za skażoną przez Anioła Śmierci. Obecni rozdzierali szaty, wypowiadając rytualne kwestie.
Najstarszy syn zamykał oczy zmarłemu.
Natychmiast przystępowano do przygotowywania pogrzebu. Ciało obmywa się (wg ustalonej kolejności) i owija czystym, lnianym całunem. Mężczyznom zakłada się na głowę jarmułkę i na ramiona szal modlitewny (tałes) z obciętymi frędzlami, bowiem zmarły nie będzie już uczestniczył w życiu religijnym. Na oczy kładzie się skorupki z rozbitego naczynia ceramicznego, które wcześniej zawierało wodę służącą do obmycia zmarłego. Najlepiej, gdy pochówek odbywa się tego samego dnia. Zgodnie z tradycją ciało powinno się grzebać w poświęconej ziemi w samym całunie. Później przyjęło się chowanie w prostej, zbitej z desek trumnie, aby zbyt solidna i szczelna nie przeszkadzała zwłokom przeobrazić się w proch. Nie powinno się także wkładać zmarłemu kosztowności, jak również przyozdabiać nimi całunu i trumny. Ponieważ religia wyraźnie nakazuje, że zmarły powinien być pogrzebany, aby tak jak z prochu powstał, tak samo w proch się obrócił, w żadnym wypadku nie powinno się przeprowadzać kremacji zwłok. Przykazanie to nabrało szczególnego znaczenia po Holocauście, kiedy miliony Żydów zostało spalonych w piecach krematoryjnych. To samo można powiedzieć o tradycji mówiącej,
że nie wolno chować dwóch osób w tym samym miejscu, jak również nie wolno po kilkudziesięciu latach uważać miejsca pochówku za nadające się do ponownego zagospodarowania. Prawo głosi: jeśli ktoś został pogrzebany, to grób jest nienaruszalny na wieki. Nie powinno się więc przeprowadzać ekshumacji, z wyjątkiem przewiezienia prochów do Ziemi Świętej. Czasami zezwalano na ekshumację w celu przeniesienia szczątków do grobu rodzinnego, jak też z tymczasowego miejsca pochówku lub cmentarza nieżydowskiego na żydowski. Zezwalano na nią również, gdy grobom groziła profanacja lub podmycie przez wodę. Społeczności liberalne chowały swoich zmarłych obok siebie bez względu na płeć czy wiek. Natomiast Żydzi ortodoksyjni wyraźnie rozgraniczają miejsca, gdzie chowani są mężczyźni i kobiety, a także uznają za szczególnie ważne eksponowanie miejsc pochówku kapłanów czy wybitnych przewodników religijnych. Bowiem, niedopuszczalne dla nich było chowanie swych zmarłych w ziemi, w której obok siebie leżą kobiety i mężczyźni oraz położnice (?), samobójcy czy niewierzący.
Przy okazji: nie jest prawdą, iż Żydów chowa się na siedząco. Miałoby to, rzekomo, mieć związek z przyjściem Mesjasza przywracającego martwym życie, a wtedy pochowani
na siedząco mogliby jako pierwsi powstać i stanąć przed nim.
Kerija – rytuał rozdzierania szat podczas pogrzebu ma źródło w jednym ze starotestamentowych przekazów, obrazuje bezgraniczną rozpacz i żal, emocje, które wybuchają
na zewnątrz. Ubrania rozdzierano symbolicznie – w przypadku śmierci rodziców rozerwania dokonuje się ponad sercem na wszystkich sztukach wierzchniej odzieży.
Po śmierci zaś małżonka (małżonki), dzieci, brata czy siostry – po prawej stronie. Nie robi się tego w ogóle w przypadku śmierci innych osób.
Zmarłego czci się w sposób szczególny, kiedy się go odprowadza na miejsce jego ostatniego spoczynku. Orszak złożony z wielkiej ilości ludzi, którzy czynią zadość swej wewnętrznej powinności i pieszo odprowadzają zmarłego, jest najbardziej imponującym świadectwem szacunku okazanego temu, kto właśnie odchodzi.
Zwyczaj odprowadzania zmarłego odrywa każdego od jego własnej pracy chociażby tylko na chwilę.
Ze względu na tę okoliczność należało przerwać nawet studiowanie Tory. Każdy, kto usłyszał przechodzący w pobliżu kondukt ze zwłokami, niezależnie od tego jak pilne miał zajęcie, powinien towarzyszyć mu bodaj kilka kroków. Pozdrawia się wtedy zmarłego słowami: „Idź w pokoju!”.
Spokój należy się także duchom zmarłych. Prawo zabrania wszelkich praktyk zakłócających spokój zmarłych, jak na przykład wywoływanie duchów lub rozmowy z nimi.
Sam teren pochówku według nakazów prawa żydowskiego jest miejscem nienaruszalnym na wieki, bowiem ziemia, w której zostali pochowani zmarli, należy do nich
na zawsze. Nie należy więc dziwić się protestom krewnych i współbraci w wierze Żydów pochowanych w miejscach zdewastowanych lub zagospodarowanych ponownie cmentarzy.
I jeszcze o symbolice zdobień nagrobkowych – co prawda na starym kirkucie wrocławskim bardziej widać odbicie stylów historyzujących w architekturze, niż przywiązanie
do tradycyjnych symboli judaizmu, ale i tu znajdziemy menory, gwiazdy, róże, złamane drzewa i dłonie kapłanów…
Tutaj znajduje się ciekawe zestawienie znaczenia symboli nagrobnych: http://www.wcss.wroc.pl/wroclaw/religia/cmen/c_sy_op.htm

Leave a Reply