Bracia P.

with Brak komentarzy

Jakub i Przemysław. Dwaj panowie zza miedzy.
Jakoś tak lubimy się razem włóczyć w celach krajoznawczych.
Fajnie jest czasem odpowiadać na proste i szczere pytania, wymienić się uwagami na temat techniki puszczania kaczek na wodzie, wiązania sznurowadeł albo gwizdania
na palcach.
Ale najprzyjemniej jest obserwować tę dwójkę, jak bardzo i po bratersku uwielbiają ze sobą być.
Przemko z szelmowskim uśmieszkiem co chwilę pstryka, szturcha i łaskocze młodszego brata.
Nie wstydzi się przytulić Kubę – gdy ten uzna, że brat przegiął i nabzdyczy się na swój dziesięcioletni, płaczliwy sposób. Ale to tylko na moment.
Kiedy Przemka nie ma w domu kilka dni, młody nie może sobie znaleźć miejsca, z każdego powrotu brata cieszy się jak gwizdek. Przemo jest naprawdę dobry w roli starszego, odpowiedzialnego opiekuna.
Imponuje mi dojrzałością wielu spostrzeżeń. Bystry jest. Wczoraj straż miejska założyła mi blokadę na koło (pierwszy raz w życiu mnie to spotkało). W zdenerwowaniu dzwoniłam po patrol, zaniepokojona, że mi się panowie przeziębią, świeżo po kąpieli morskiej. A ten nastolatek przytomnie zauważył, że blokada nie przeszkadza temu,
żeby wsiąść do samochodu i tam poczekać na patrol. No tak…
Nie mogę wyjść z podziwu dla Ewy i Zbyszka, jakże im się udały takie grzeczne i kochające chłopaki…
Pozdrawiam Was zza płotu, wszystkich czworo!

Weekend miał być spokojny i leniwy, a tymczasem zrobiło się intensywnie, wycieczkowo, koncertowo, zdjęciowo i burzowo. A foty wrocławskie dalej odłogiem leżą.
Na jesienne słoty chyba czekają…
Się zebrać trzeba w sobie.