Tak gmina…

with Brak komentarzy

Ni wyżyna, ni nizina, ni krzywizna, ni równina –
Taka gmina.
Ani piasek, ani glina, tylko lasek i olszyna –
Taka gmina.
Ani POM-u, ani młyna, krzyż, chałupy i krowina –
Taka gmina.
Od komina do komina wiater hula, deszcz zacina –
Taka gmina…

Zawsze, kiedy przejeżdżam przez Przechlewo, mam skojarzenia z tym szlagierem Kabaretu Starszych Panów.
Początkowo myślałam, że to małe miasteczko, a to taka wieś – z wójtem i siedzibą gminy, dwoma kościołami i deptakiem nad jeziorem. W „city” królują jednopiętrowe kamieniczki rodem z przedwojennych półżydowskich prowincjonalnych miasteczek, niektóre z malowniczą patyną, niektóre po liftingu, zbyt często nietrafionym.
Kilka peerelowskich zdobyczy postępu – szkoła, przychodnia, gminna biblioteka z domem kultury, na obrzeżu mieściny piękny ceglany budyneczek dawnej stacji kolejowej, do której od 20 lat nie przyjeżdżają pociągi.
Najładniejszym bez wątpienia miejscem we wsi są okolice starego kościółka, ostatnia brukowana droga z dawnymi zabudowaniami gospodarskimi i małymi domkami chylącymi się w stronę jeziora, w których tak samo, jak przed kilkudziesięciu laty, żyje się cicho i skromnie.
Rankiem z ceglanych kominów snuje się pachnący drewnem dym, w ogródku z pobielonymi drzewami otwierają się do słońca tulipany i szafirki, a bure koty przeciągają się na parapetach.
Ciekawe, że większość gospodarstw powstałych przed wojną na terenach byłych Prus ma wszystkie budynki gospodarcze z cegły – podobno zapobiegliwi Niemcy uchwalili niegdyś przepis nakazujący wznoszenie murowanych siedlisk, aby uchronić wsie przed pożarami. Założenie słuszne, zaś budynki estetyczne i trwałe, stoją do dziś, pokrywając się jedynie delikatną patyną czasu.
Na trasie wylotowej w stronę Człuchowa rozpanoszyły się nowobogackie posesje z kolumnami przed wejściem i pretensjonalnymi ogrodami kulawo naśladującymi japońskie.
Blisko stąd nad wodę – wielu miejscowych prowadzi sezonowe biznesy na wynajmie kajaków na spływy Brdą.
Jeśli jechać w drugą stronę, mija się cmentarz, a dwa kilometry za wsią przetwórnię mięsną Prime Food – markę znaną z marketów spożywczych i dająca zatrudnienie wielu lokalesom. Bo z czego innego tu żyć? Tylko pola i lasy. Te ostatnie, trzeba przyznać, wielkiej urody (wszak to część Borów Tucholskich) i zadbane. W okolicy jest wiele leśniczówek, widać, że co roku prowadzone są w lasach wyręby i sadzone młodniki. Letnia obfitość jagód i grzybów, do tego ryby w licznych tu jeziorach, przyciągają wielu entuzjastów życia w symbiozie z naturą.
Jedno trzeba pochwalić w gminie Przechlewo – potrafią wykorzystać unijne fundusze na rozwój turystyki – na trasie spływów Brdą powstało i powstaje coraz więcej przystani i pól biwakowych, oznakowanych i zaopatrzonych w stoły, wiaty, śmietniki. Gdybym nie bała się tak panicznie wody, chętnie wybrałabym się na spływ, bo widoki są przepiękne. Ale o tym nie dziś…

Leave a Reply