Siatka na motyle

with Brak komentarzy

Ostatnie dni lata ściekają po palcach jeżynowym sokiem, barwiąc rubinem kałuże.
Rankiem słońce zbielałymi z chłodu promieniami budzi ostatnich ptasich imprezowiczów.
Kotka w kłębek zwinięta wygrzewa się na parapecie, mrucząc „Żegnaj lato na rok”…
Garstka przyjaciół ambitnie łapie wiatr w żagiel na Zatoce, bo woda jeszcze ciepła.
Ostatnie kuracjuszki wietrzą swe niewyprasowane kostiumy, potykając się o kijki spacerowe.
Migotliwe małe słoneczka pływają po falach, po drugiej stronie wody smugi deszczu rozsypują się z zetlałych w słońcu chmur…
W sezonowych knajpkach braki w zastawie – fusiastą kawę podaną w szklankach-gruźliczankach mieszamy łyżkami do lodów,
gofry już nie są tak gorące jak lipiec we Władysławowie.
Chciałabym móc złapać w obiektyw, jak w siatkę na motyle, te ostatnie podniebno-wodne malunki Lata – krzywą tęczę miedzy chmurami, szmaragdową rzęsę i chełbię,
bladoróżowe widmo…

/Fabian po raz pierwszy stanął na desce i z tej radochy chciał płynąć do Pucka, nosząc się jak rasowy surfer.
Jemu wszystko, co robi pierwszy raz, od razu wychodzi dobrze. To niesprawiedliwe 🙂

Leave a Reply