Za moim oknem podwórko moknie…

with Brak komentarzy

/Teksty Dutkiewicza odkrywam ciągle na nowo, a w takie jesienno-majowe szarugi jak dziś zawsze tłucze mi się w myślach Podwórkowa…

Kalkomania – opalenizna wolno blednie, listy pełne są chmur.
Kalkomania – kolejna kartka spada sennie z kalendarza bez słów…

Za moim oknem podwórko moknie – hula rdza,
pod wodą cała kredowobiała w klasy gra…

Lustro zbić! Może coś zmieni się…
Nic lub nic – nie chce mi już się chcieć…

Kalkomania – w piwnicy rzeźbią dzieci-śmieci ten sam numer od lat.
Kalkomania – dziękuję, ciągle jakoś leci – w Ułan Bator bez zmian.

/Wszystko jest czasem takie absurdalne jak ta wzmianka o stolicy Mongolii.
Nic lub nic…(chciałabym Jutro po mojemu)

Podwórkowa Kalkomania – Urszula

Leave a Reply